Kamil Lesiuk

Budowanie firmy to moja pasja

 

Manilo to jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się firm z branży budowlanej w Szczecinie. Może się pochwalić wieloma inwestycjami w stolicy Pomorza Zachodniego oraz regionie. Jej współwłaściciel, współtwórca i CEO Kamil Lesiuk opowiedział nam o historii powstania Manilo, pomysłach na przyszłość oraz zdradził swój przepis na work life balance.

W jakich okolicznościach pojawiła się w Pana życiu branża, z którą jest Pan związany? To był zamierzony wybór czy przypadek?

Budownictwo towarzyszyło mi od dzieciństwa. Pochodzę z Dębna Zachodniopomorskiego, gdzie mój tata – choć z wykształcenia elektryk – prowadził firmę budowlaną od lat 80-tych. Miałem więc okazję już od dziecka obserwować, jak ona funkcjonowała i na czym polega ten rodzaj działalności. To była nieduża firma. Widziałem, jak tata w niej ciężko pracował, wracając do domu bardzo późno. Nigdy nie pracował „od – do” jak w urzędzie czy instytucji publicznej, tylko aż będzie zrobione. Były też plusy, bo dzięki temu mógł sobie czasami pozwolić np. wziąć urlop wtedy, kiedy inni nie mogli. Obserwowałem to wszystko jako chłopiec-syn i taka działalność „nieetatowa” była dla mnie czymś normalnym. Firma taty rozwinęła się później również w hurtownię materiałów budowlanych. Uczestniczyłem w rozwoju tej działalności jako nastolatek, bo wtedy był to już biznes rodzinny. Pracowała w niej także moja mama. Poza tym często pracowałem z kolegami w czasie wakacji na budowach, które realizował mój tata m.in. wykonując elewacje budynków. W tamtym czasie nie miałem w planach, aby tę firmę taty przejąć, dalej prowadzić albo żeby założyć własną działalność w tej branży. Zawsze byłem dobry w kwestiach technicznych, finansowych, mam także zdolności językowe. Po ukończeniu liceum starałem się więc wybrać taki kierunek studiów, który byłby związany z moimi zainteresowaniami.

Czyli ekonomia?

Otóż nie. Nie wybrałem ekonomii, która w tym czasie, w 2003 roku, była bardzo popularna. Wiele osób wybierało ten kierunek. Podszedłem jednak do tej sprawy w sposób pragmatyczny. Uznałem, że za kilka lat rynek będzie nasycony, a nawet przesycony ekonomistami i mogą być problemy z pracą. Dlatego, mimo wszystko, zdecydowałem się na budownictwo. To branża zawsze dająca możliwości zatrudnienia. Wybrałem Politechnikę Szczecińską i studia inżynierskie na wydziale Budownictwa i Architektury. Po ich ukończeniu zacząłem pracować w jednej ze znanych lokalnych firm budowlanych. Spędziłem w niej trzy lata, nabrałem doświadczenia, zrobiłem w niej uprawnienia budowlane – jeden z najważniejszych dokumentów w branży budowlanej. Trzeba przyznać, że z takim wygodnym, bezpiecznym życiem, kiedy pensja pojawia się na koncie regularnie, trudno się rozstać. To rozleniwia nieco, usypia. A ja chciałem działać, robić coś innego niż do tej pory. Miałem wtedy 29 lat, głowę pełną projektów. Tego samego dnia, kiedy zakończyłem pracę na etacie sprawdziłem możliwości, jakie proponuje Urząd Pracy dla tych, którzy chcą założyć własną działalność. Były zachęcające, więc skorzystałem z nich i w styczniu 2014 roku rozpocząłem pierwszą pracę „na swoim” – otworzyłem JDG pod nazwą CML Group, która co do zasady zajmowała się doradztwem i konsultingiem ekstremalnie energooszczędnych budynków. Spółkę Manilo zajmującą się generalnym wykonawstwem inwestycji budowlanych założyliśmy ze wspólnikiem w 2016 roku i od tego czasu rozpoczęła się prawdziwa przygoda z biznesem.

To był dobry wybór? Budownictwo to branża pełna niespodzianek, wymagająca poświęceń i zaangażowania, czasami kosztem życia osobistego. Jest Pan pracoholikiem?

Nie, absolutnie, bardziej pasjoholikiem! Lubię to, co robię, nawet bardzo. Myślę, że dokonałem dobrego wyboru, stawiając na to, czym się zajmuję i co towarzyszy mi właściwie od dzieciństwa. Jestem osobą, która lubi wymyślać nowe rzeczy, rozpoczynać nowe projekty i inicjować ich rozwój. Po tym etapie mogę już przekazać pałeczkę dalej w zespole i zająć się kolejnym projektem. Mam dużo pomysłów, które czekają jeszcze na realizację. Kreowanie firmy Manilo, której jestem współtwórcą, sprawia mi wiele przyjemności.

Waszym mottem jest „Razem możemy więcej”.

Fundamentalną zasadą naszej działalności jest osiąganie sukcesów we współpracy z partnerami biznesowymi. Jesteśmy przekonani, że razem możemy więcej osiągnąć niż w pojedynkę. Pokazują to nasze realizacje. Działamy z Inwestorem w jednej drużynie, rozwiązujemy wspólnie problemy i ciągle szukamy lepszych rozwiązań. Partnerstwo jest dla nas kluczowym elementem strategii. Zawsze zaczynamy od budowania dobrej relacji z Inwestorami, współpracownikami, klientami, dostawcami i partnerami biznesowymi. Wkładamy w to bardzo dużo serca. Słuchamy ich, jakie są ich potrzeby, cele, czego oczekują od nas. To gwarantuje nie tylko dobrą atmosferę, ale i trwałą nić porozumienia, jasno określone zasady i kierunek działania. I to procentuje. Dzięki temu możemy pochwalić się dużym zaufaniem oraz rekomendacjami ze strony Inwestorów i Instytucji, dla których zrealizowaliśmy wiele obiektów m.in. nową siedzibę Urzędu Miejskiego z Biblioteką Publiczną oraz siedzibą MTBS w Międzyzdrojach, czy realizacje w obiektach służby zdrowia w Szczecinie i Policach. Jesteśmy z tego dumni. Ale motywuje nas to do dalszego rozwoju i zwiększania jakości naszych usług. „Razem możemy więcej” odnosi się także do naszego zespołu. Łączymy umiejętności i talenty naszych pracowników, aby tworzyć innowacyjne pomysły i zwiększać efektywność działań. Budowanie zespołu, obserwowanie jak poszczególne osoby się rozwijają, jak stają się samodzielne, twórcze, odpowiedzialne jest naprawdę fascynujące. Byłbym najszczęśliwszym człowiekiem, gdybym mógł np. za pięć lat, w ogóle nie przychodzić do firmy wiedząc i widząc, że mój zespół działa samodzielnie i każda z osób dobrze sobie radzi oraz jest spełniona dzięki temu co robi.

Jest życie poza firmą?

Firma to część życia, ale oczywiście nie całe. Chciałbym osiągnąć taki etap rozwoju, aby mieć stu procentową pewność, że jest w dobrych rękach przy moim sporadycznym udziale, że dobrze wyszkoleni pracownicy, menadżerowie osiągają wspólnie założone cele, co daje im również spełnienie. Poza Manilo lubię też zajmować się swoimi pasjami i marzeniami, pomysłami, które teraz są schowane w szufladzie i czekają na swój czas.

A cóż się kryje w tej szufladzie?

Kilka pomysłów związanych z moimi hobby, z moimi innymi wielkimi pasjami. Chciałbym zacząć mocno je rozwijać. Chodzi m.in. o sportowe samochody i jazdę wyścigową na torze, ewentualnie szutry. To wymaga sporo czasu i zaangażowania. Myślałem o tym, aby zrobić licencję kierowcy rajdowego i brać udział w amatorskich rajdach. Tylko prowadzi do tego celu dość daleka droga. Teraz pozwalam sobie, raz na jakiś czas, aby pojechać na treningi do Kamienia Śląskiego na Silesia Ring. Tam jest najnowocześniejszy tor wyścigowy w Polsce i tam jeżdżę z kolegami. Pasjonują mnie także sporty motorowodne. Kolejne hobby to koszykówka, ale jakiś czas temu odniosłem kontuzję i nie mogę już tak aktywnie uprawiać tej dyscypliny, jak dawniej. Z koszykówką wiąże się najlepsza liga na świecie, czyli amerykańska NBA. A to z kolei łączy się z kolejnym moim hobby – podróżami. Mam takie marzenie, aby pojawić się i odwiedzić, w trakcie meczów oczywiście, wszystkie hale zespołów grających w tej lidze.

No to będzie trochę jeżdżenia po USA.

Będzie. Na razie udało mi się z moimi przyjaciółmi pojechać do Chicago i Milwaukee i obejrzeć tamtejsze hale. Aby zrealizować ten plan, nie możemy jeździć do USA w czasie wakacji, bo wtedy liga nie gra. Musimy więc zaplanować inne terminy, a to z kolei wymaga czasu, dobrego przygotowania, organizacji m.in. spraw zawodowych. Z mojej perspektywy rozwinięcie firmy da mi więcej czasu na moje życie prywatne. Przed laty dość mocno interesowałem się też marketingiem internetowym. Zawsze moim marzeniem było, aby stworzyć interesujący portal internetowy, który zostanie dłużej niż ja.

Pana zainteresowania są naprawdę bardzo szerokie.

To nie jest tak, że ja działam tylko w budownictwie. Praca ma mi dostarczyć środków do tego, aby żyć i spełniać marzenia. To może banał - ale najważniejsze jest dla mnie zdrowie i rodzina oraz czas, który upływa i którego nie da się cofnąć. Chcę zachować balans między pracą a pozostałym moim czasem, realizować to, co chcę, a nie tylko to, co muszę. Zawsze starałem się zachować pewien dystans, wypośrodkować to wszystko. Starałem się np. nie pracować w soboty. W ciągu tych ośmiu lat pracowałem w sobotę może kilka razy. Kiedy zatrudniamy np. kierownika budowy, to podczas rozmowy kwalifikacyjnej zawsze informujemy, że nie wymagamy pracy w sobotę. Wymagamy czego innego. Aby tak zorganizował swoją pracę, żeby nie musiał pracować właśnie w sobotę. Bo jest jeszcze życie poza pracą.

 

Prestiż  
Lipiec 2024